sobota, 1 grudnia 2012

Polskie hełmy tworzywowe 1960 - 2010

Tekst referatu wygłoszonego podczas X Ogólnopolskiej Konferencji Studentów Historyków Wojskowości. Wraz z kilkunastoma innymi osobami zostałem wyróżniony za najlepszy referat w sekcji.

Podziękowania za merytoryczną pomoc dla
- Dariusza Borkowskiego
- Krzysztofa Owczarka

i pozostałych użytkowników forum www.helmy.fora.pl

Bibliografia
- Borkowski D., Czerepy dla pancernych, "Raport. Wojsko, technika, obronność" 2\2008
- Borkowski D., Hełmy bojowe – kierunki rozwoju, „Raport. Wojsko, technika obronność” 12\2005
- Borkowski D., Pierwszy polski hełm kevlarowy, "Broń i Amunicja" 5\2011
- Borkowski D., Hełm dla skoczków – wzloty i upadki, „Raport. Wojsko, technika obronność” 5\2011
- Kijak J., Hełmy Wojska Polskiego 1917 – 1991, Warszawa 1992
- Kijak J., Hełmy Wojska Polskiego 1917 – 2000, Warszawa 2001
- Marzetti P., Elmetti. Helmets, Parma 2003
- http://www.helmy.w8w.pl/
- http://www.cascoscoleccion.com/portada.html

Polskie hełmy tworzywowe 1960 - 2010

Hełm powrócił na głowę żołnierza podczas I Wojny Światowej. Od tego momentu stalowy czerep chronił przed odłamkami i próbował przed pociskami z broni strzeleckiej. Po II Wojnie Światowej zaczęto poszukiwania hełmu z lżejszego materiału, który mógł być wykorzystywany przez żołnierzy w zadaniach patrolowych i reprezentacyjnych.
Lata 70 XX wieku przyniosły drugą rewolucję hełmową. Tym razem klasyczny metal zaczęły zastępować kompozyty. Obecnie większość armii używa tylko hełmów kompozytowych.
Hełmy tworzywowe w Polsce do początku lat 60-tych
Po raz pierwszy polscy żołnierze zetknęli się z hełmem tworzywowym zaraz po zakończeniu II Wojny Światowej. Wówczas do Polski trafiła nieokreślona liczba amerykańskich hełmów M1 . Wykorzystywano je razem z plastykowymi linerami , ale dotychczasowa baza źródłowa nie pozwala zidentyfikować czy były stosowane osobno bez stalowego czerepu. W późniejszym okresie hełmy zostały wycofane i zapewne część z nich trafiła do magazynów łódzkiej Wytwórni Filmowej. Ale to nie była ostatnia okazja hełmowy mariaż amerykańsko – polski.
Liner M1

Pierwszą formacją która masowo zaczęła wykorzystywać hełmy tworzywowe była Milicja Obywatelska. Zaadaptowano kask motocyklowy i wprowadzono podpinkę klasyczną jak w hełmach stalowych. Dopiero pod koniec lat sześćdziesiątych zmodyfikowano wyposażenie wewnętrzne i dodano skórzaną pilotkę. Wprowadzenie tego typu nakrycia głowy dla funkcjonariuszy MO miało być swoistego rodzaju ociepleniem ich wizerunku i nawiązaniem do brytyjskich policjantów z charakterystycznym hełmem Bobby.


W grudniu 1970 r. w czasie tłumienia demonstracji robotniczych wyszły wady popularnego orzeszka. Dostępne są zdjęcia przedstawiające zniszczone i popękane kaski które zostały uderzone kamieniami i stalowymi śrubami. Postanowiono dodać do istniejącego modelu przyłbicę z pleksiglasu natomiast sam hełm nie uległ znaczącym modyfikacjom. Wzór ten umownie jest określany wz. 71.


Pierwszym hełmem patrolowym z prawdziwego zdarzenia był wz. 64. Wytwarzano go w Kaliskich Zakładach Przemysłu Terenowego. Technologia jego produkcji polegała na prasowaniu wielu warstw włókniny przesycanej utwardzoną żywicą. Wz. 64 jest wyraźnie wyższy i bardziej masywny niż inne polskie hełmy tworzywowe. Początkowo wykorzystywano je w Wojskowej Służbie Wewnętrznej. Najpierw stosowano litery z boku czerepu, natomiast później wprowadzono stylizowane logo z orzełkiem.







W 1973 r. Polacy wystawili kontyngent sił pokojowych na Wzgórzach Golan. Pierwszym błękitnym hełmem wybrano wz. 64. Ze względu na ciężar i ogólny dyskomfort żołnierzy wycofano je z użycia i zastąpiono amerykańskim linerem od M1.


Posiadam ciekawy egzemplarz który aż trzykrotnie był przemalowany. Najpierw służył jako patrolowy WSW, potem trafił na Wzgórza Golan a po powrocie pomalowano go czarną farbą i stosowano w służbie wartowniczej.

Po przemianach ustrojowych WSW została rozwiązana a na jej miejsce powołano Żandarmerię Wojskową. Wówczas hełmy patrolowe wz. 64 przemalowano na biało i dodano różne konfiguracje z orzełkiem.




W połowie lat pięćdziesiątych w Polsce dynamicznie rozwijały się wojska powietrzno-desantowe. Początkowo spadochroniarze wykorzystywali radzieckie pilotki, których głównym zadaniem była ochrona głowy podczas lądowania. Było to rozwiązanie tymczasowe, któremu postanowiono zaradzić. Powstał wówczas hełm spadochronowy wz. 65. Hełm zapewnia całkowitą ochronę przed urazami. Występowały one w kolorze zielonym (w jednostkach pdes.) i białym (w aeroklubach). Z oznaczeniem wzór 65 jest pewien problem. W 1963 r. na ekrany kin wszedł film „Czerwone berety” i w kilku scenach pojawiają się żołnierze w tych właśnie hełmach w kolorze białym. Wszystko wskazuje na to, że początkowo ten model był przeznaczony dla aeroklubów i dopiero później trafił do armii.
Mój egzemplarz charakteryzuje się naklejonym pasem instruktorskim i wybitą wewnątrz sygnaturą WPD, którą można rozszyfrować jako Wojska Powietrzno Desantowe.



Hełm ten był przez wiele lat wykorzystywany w wojsku i niektóre egzemplarze dotrwały do obecnych czasów. Jeszcze dwa lata temu pojawił się na zdjęciach dokumentujących ćwiczenia spadochroniarzy na lotnisku Babie Doły. Wz. 65 był nie tylko wykorzystywany przez skoczków. Na początku lat dziewięćdziesiątych sternicy łodzi motorowych w jednostce komandosów Formoza mieli na głowach pomalowane czarną matową farbą hełmy wz. 65 .
Wz. 65 posłużył również za bazę stworzenia nowego hełmu dla oddziałów prewencji i firm ochroniarskich. Ów twór zwany Sezamem powstał z połączenia ze śrub mocujących nakarczka z kasku wz. 83 z przyłbicą z hełmu strażackiego. Całość kasku była w kolorze niebieskim. Mój egzemplarz jest pomalowany czarną farbą matową. A po co powstała taka hybryda? Wszystko wskazuje na chęć pozbycia się nadmiaru wz. 65 i stworzenie nowego wzoru kasku dla formacji prewencji, który nie będzie kojarzył się z ZOMO.

W 1967 r. na głowy polskiego żołnierza trafił hełm wz. 67. Dodatkowo opracowano wersję tworzywową, która określana jest jako wz. 70. Hełm waży około 800 g co stanowi około połowy masy klasycznego hełmu stalowego.
Przeznaczeniem tego modelu było podobnie jak w przypadku wz. 64 WSW i Regulacja Ruchu. Pojawiły się również wersje dla Wojsk Lądowych, Marynarki Wojennej i Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej Kraju. Stosowano je z w konfiguracjach identycznych jak w przypadku ich stalowych odpowiedników. W przypadku WL hełmy wz. 70 były wykorzystywane głównie przez oficerów podczas ćwiczeń. Pojawiają się anegdoty jak to wysyłano młodego żołnierza do kwatermistrza po hełm letni.



W kolekcji posiadam dość ciekawy egzemplarz wz. 70. Jest to jedna z nieoficjalnych samoróbek żołnierskich, którzy nie chcieli wykorzystywać ciężkich stalowych hełmów. W moim przypadku materiał, użytkownik i miejsce gdzie powstał hełm jest wyjątkowe.

Hełm jest wykonany z tego samego tworzywa co kadłub trałowców i został stworzony w Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni. Informację uzyskałem od właściciela hełmu i od pracowników SMW. Dodatkową informacją jest cyfra 630 na fasunku, która oznacza numer taktyczny pierwszego trałowca małomagnetycznego projektu 207 – ORP Gopło.







Po transformacji ustrojowej hełmy WSW przemalowano na wzory Żandarmerii Wojskowej. Co ciekawe wz. 70 uległ modyfikacji i powstały dwie ciekawe wersje.
Jedna z nich nie posiada żadnego nitu trzymającego fasunek i jest wykonana ze znacznie cieńszego materiału niż standardowy wz. 70. Dodatkowo podpinka jest czteropunktowa z łyżką pod brodę.




Druga wersja hełmu wz. 70 ma całkowicie zmieniony fasunek.



W latach siedemdziesiątych w WITU opracowano hełm dźwiękochłonny HD-3. Był on przeznaczony do tłumienia źródeł hałasu. Z dostępnej dokumentacji wynika, że stosowany był w konfiguracji z granatnikiem SPG-9 lub działem B-10.



W latach osiemdziesiątych kask milicyjny wz. 71 przestał należycie chronić głowy zomowców przed kamieniami demonstrantów. Opracowano na bazie kasku motocyklowego kolejny model hełmu dla ZOMO czyli wz. 83. Wersja ta była modelem przejściowym i dopiero później na wyposażenie ZOMO trafiła właściwa wersja wz. 83. Jeszcze kilka lat temu wykorzystywały ją oddziały prewencji Policji. Kask występował w malowaniu stalowoszarym i zielonym dla WOP. ŻW stosowała te kaski z pokrowcami z materiału Pantera.



THL-5C
W latach osiemdziesiątych pojawiła się nowa wersja hełmu dla pilotów śmigłowców. Zastąpiła hełm THL-2. THL-5 jest bardzo podobny do amerykańskich hełmów SPH-3 i SPH-4. Jest całkiem możliwe, że producenci z Bielska wzorowali się na nich.

Biała wersja THL była używana przez pilotów Mi-14 w połowie lat osiemdziesiątych. Pojawiają się również na głowach pilotów maszyn Mi-8 i Mi-2 należących do Wojsk Lądowych i Milicji Obywatelskiej.



Amerykański hełm PASGT (Fritz) całkowicie zmienił podejście do hełmów tworzywowych.

W 1993 r. podczas I Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielacach przedstawiono pierwszy polski hełm kevlarowy. Twórcą był Aleksander Dutka i został opracowany w Przedsiębiorstwie Doświadczalno-Produkcyjnym Szybownictwa „PZL-Bielsko” w Bielsku-Białej. Niestety hełm nie został wprowadzony na wyposażenie Wojska Polskiego ze względu na zbyt wysoką cenę. Zakłady w Bielsku Białej miały szanse eksportu tego modelu do Arabii Saudyjskiej, ale nie doszło do realizacji tego kontraktu ze względów technicznych.





Fiasko programu kompozytowej wersji wz. 67 sprawiło, że palącą potrzebą stało się wyposażenie żołnierza polskiego w hełm kevlarowy. Opracowano wówczas hełm wz. 93, który początkowo był produkowany przez Bellę a następnie przez Resal. Znacznie rzadsza odmiana powstawała w PZL Mielec.
W porównaniu do ówczesnych trendów, wz. 93 ma oryginalny kształt czerepu. Posiada również jeden unikatowy element. Na czole znajduje się wgłębienie na palce, które miało ułatwiać zdejmowanie hełmu.
Sam hełm ma dość skomplikowany układ fasunku co przy niedokładnym dopasowaniu powoduje obracanie się hełmu na głowie. Dodatkowo po długiej eksploatacji zaczynały rdzewieć śruby mocujące fasunek. Pojawił się problem z wystającymi nićmi tkaniny kompozytowej wewnątrz czerepu.

Dla porównania amerykański PASGT z roku 1983 r. jest znacznie lepiej wykonany niż wz. 93 z roku 1996.

Hełm wz. 93 stał się pierwszym polskim hełmem kompozytowym zwanym potocznie kevlarem. Zapisał się także w kanonie polskiej kinematografii za sprawą filmu „Demony wojny według Goyi”. Obecnie ten model został już całkowicie wycofany z użycia. Jest to spowodowane utratą właściwości balistycznej po 10 latach.






Pod koniec lat dziewięćdziesiątych przystąpiono do prac nad następcą wz. 93. W Resalu powstały wówczas dwa prototypy: RSL-11 i RSL – 12.

RSL – 11 był hełmem dla wojsk powietrznodesantowych i propozycją zastąpienia poczciwego hełmu stalowego wz. 63.
RSL – 12 był hełmem mającym zastąpić wz. 93 w jednostkach liniowych. Ostatecznie po wielu modyfikacjach RSL – 12 stał się hełmem wz. 2000.



Wojska pancerne i zmechanizowane od wielu lat wyposażone są w hełmofony potocznie nazywane Gustlikami. Po nieudanych próbach wprowadzenia nowych modeli hełmów czołgowych, podjęto decyzję o dostosowaniu hełmofonu do współczesnego pola walki. Stworzono kompozytową nakładkę HCL-99. Rozwiązanie to nie weszło do masowego użycia.



Hełm wz. 2000 był produkowany w Resalu i stanowił znaczny postęp w dziedzinie wzornictwa jak i trwałości. Jest też moim zdaniem najładniejszym polskim hełmem opracowanym po 1989 r. Cechą charakterystyczną są nisze na słuchawki, które z zewnątrz mają obrys prostokąta. Niestety ładny wygląd czasami nie idzie w parze z funkcjonalnością. Użytkownicy hełmów skarżyli się na niekompatybilność z maską przeciwgazową MP-5 i urządzeniami NVG. Niemniej większość żołnierzy służących w PKW Irak w początkowym okresie używała wz. 2000 jako podstawowego hełmu. Model ten trafił również do GROM-u, Formozy i Policji.

W późniejszym okresie zmodernizowano wz. 2000 dzięki czemu powstały dwie odmiany:
- z dodatkowym wałkiem w okolicach potylicy co umożliwiało wykonywanie skoków spadochronowych
- z fasunkiem z hełmu wz. 2005

Wz. 2000




Moratex stworzył dwa ciekawe modele hełmów przeznaczonych dla Policji i innych niewojskowych formacji. Pierwszym z nich był wz. 2003 HK\SG. W oparciu o czerep Schubertha produkowany przez chorwackiego Sestan – Buscha powstała polska odmiana popularnego niemieckiego produktu. Hełm ten był wykorzystywany w niewielkiej liczbie przez Żandarmerię Wojskową, Formozę, Policję i Straż Graniczną.

wz. 2003 HK\SG



Drugim modelem łódzkiego Moratexu jest BK-4 Piorun II. W tym przypadku również posłużono się chorwacką kopią niemieckiego Schubertha ale w wersji spadochronowej. Dzięki temu uniknięto wysuniętego daszka co szczególnie zainteresowało formacje antyterrorystyczne. Hełm ten trafił do Formozy, Policji i funkcjonariuszy BOR. Co ciekawe zyskał również uznanie polskich marynarzy. Grupa abordażowa z ORP Gen. T. Kościuszko zaczęła używać tych hełmów jako następców amerykańskich PASGT. Wersja dla MW i dla Policji malowana jest na kolor czarny. Znacznie rzadziej występują czerepy w kolorze zielonym.

Moratex BK-4 Piorun II



Innym problemem wyposażenia polskiego żołnierza jest hełm spadochronowy. Od 1963 r. Wojsko Polskie wykorzystuje stalowe hełmy wz. 63. Mimo wprowadzenia hełmów kompozytowych w dalszym ciągu nie nastąpiła wymiana na nowszą generację. Pojawiały się pewne modele przystosowane albo zmodernizowane do wykonywania skoków spadochronowych.

W 2003 r. hełm KHO-S zdobył nawet nagrodę podczas MSPO, ale nie zmieniło to sytuacji polskiego spadochroniarza. Jak to wygląda w praktyce? Jeden hełm do skoku a na ziemi zamiana na kompozyt.

Ostatni przetarg z 2011 r. nie przyniósł żadnego rozstrzygnięcia.

Hełm spadochronowy KHO-S


Wz. 2005 jest produkowany przez Maskpol i obecnie trwa jego wprowadzanie do masowego użycia. WP planuje zastąpić wszystkie używane hełmy właśnie przez model wz. 2005. Jeżeli chodzi o sam czerep to inspiracji w jego powstaniu należy szukać w amerykańskim PASGT. Obecnie jednak ten typ czerepu jest coraz rzadziej stosowany przez producentów. Podobnie jak w przypadku wz. 2000 hełm z Maskpolu jest bardzo dobrze wykonany. Nie zdarzają się niedoróbki jak we wczesnych wz. 93. Chrzest bojowy hełmu nastąpił w czasie operacji w Iraku i Afganistanie. Jeden z egzemplarzy został trafiony przez pocisk wystrzelony z Kałasznikowa i nie doszło do penetracji czerepu. Choć wydatnie temu pomogła bateria do NVG.

Wz. 2005




Na początku XXI wieku powróciło rozwiązanie rodem z I Wojny Światowej. Paląca potrzeba zapewnienia ochrony dla strzelców pojazdów patrolowych i KTO doprowadziła do powstania osłony Lemur.



Podsumowanie
W latach 1960 – 1989 r. w Polsce powstawały hełmy tworzywowe przeznaczone dla żołnierzy pełniących funkcje pomocnicze. Dodatkowo Milicja Obywatelska potrzebowała modeli, które mogły być wykorzystane podczas tłumienia zamieszek.

W okresie po 1989 r. praktycznie całkowicie zniknęły hełmy patrolowe. Jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych Żandarmeria Wojskowa używała hełmów wz. 64 i wz. 70. Niestety skąpa baza zdjęciowa nie pozwala określić ani skali ani końcowej daty zaprzestania noszenia przez ŻW hełmów

Od 1992 r. rozpoczęto projektowanie i wytwarzanie własnych hełmów kompozytowych. Do momentu wprowadzenia modelu wz. 2005, wszystkie pozostałe typy były wprowadzane do WP w stosunkowo niewielkich partiach. Dopiero od modelu wz. 2005 następuje powolna standaryzacja hełmów kompozytowych. Ale nie oznacza to, że poczciwy hełm stalowy został całkowicie wyparty. Powstała nawet nowa wersja hełmu wz. 67\75 z całkowicie nowych i odświeżonym fasunkiem. Ale o tym może przy następnej okazji.

Jeżeli masz jakieś informacje o hełmach albo chcesz coś sprostować napisz komentarz lub email na adres michalszafran@gazeta.pl

0 komentarze:

Prześlij komentarz