wtorek, 29 marca 2016

T-34\76 Gdańsk, Aleja Zwycięstwa

28 marca 1945 roku żołnierze 1. Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte wzięli udział w uroczystości zawieszenia flagi na Dworze Artusa. W tym samym dniu w Gdyni doszło do symbolicznych zaślubin z morzem. 

Po wojnie w Gdańsku znajdowały się trzy czołgi T-34
- T-34\76 na Westerplatte (usunięty w 2007 roku), T-34\76 z Westerplatte
- T-34\85 na Targu Rakowym (usunięty w 1991 roku),
- T-34\76 przy Alei Zwycięstwa. 

Ten ostatni czołg będzie bohaterem niniejszego wpisu. W ostatnim czasie stał się obiektem ataku pewnych środowisk i mimo mojego wyraźnego obrzydzenia będę musiał się nieco zagłębić w szambo zwane polską polityką. 

Zaraz po wojnie na cokole został umieszczony czołg M4 Sherman jednej z radzieckich jednostek pancernych uczestniczących w walkach o Pomorze. W 1946 roku zastąpiono ten wóz pojazdem z 1. Brygady Pancernej.  Bohaterem tej uroczystości był porucznik Julian Miazga, który w szturmie Gdyni dowodził czołgiem o numerze 121.

T-34\76, Gdańsk Aleja Zwycięstwa. 



Różne rodzaje kół nośnych nie były niczym szczególnym w przypadku frontowych pojazdów.

Płyta tylnego pancerza czołgu T-34\76. Dobrze widoczne rury wydechowe silnika W-2.


Tablica na czołgu zawiera błąd dotyczący wersji. Równie dyskusyjna jest kwestia samej macierzy.
 Jarzmo karabinu maszynowego DT.


 Mój osobisty komentarz - wchodzisz na własną odpowiedzialność!!!

W ostatnich latach czołg z Alei Zwycięstwa stał się obiektem ataków ze strony różnych skrajnych grup. Nawet feministki domagały się usunięcia czołgu i postawieniu na jego miejscu obelisku ku czci Kobiet Solidarności! Całe szczęście ta idiotyczna inicjatywa upadła. Warto też wspomnieć, że w szeregach 1. BPanc. służyły również kobiety, które czynnie wprowadzały idee emancypacji. Pododdział 1. BPanc. skierowany do Gdańska na jednym z pojazdów Willys miał napis - Za wolną Polskę!!!

Kolejną grupą jaka obrała sobie za cel czołg porucznika Miazgi to środowiska patriotyczne. Dziwnym trafem prawie zawsze mają problemy z pisownią w języku ojczystym i nie mają pojęcia o historii Polski. Jednocześnie używają haseł i sloganów, których zwyczajnie nie są w stanie zrozumieć. Są też wspierani przez partyjnych politruków, którzy na tanich populistycznych i antykomunistycznych hasłach zbijają kapitał polityczny. Z obrzydzeniem przyglądam się temu procesowi w którym historia służy do zdobywania poparcia partyjnego. 

Dla nich 1. Brygada Pancerna to formacja komunistycznych kolaborantów, którzy nieśli Polsce zniewolenie. Prawda jednak była bardziej złożona. Żołnierze, którzy nie zdążyli do Andersa nie mieli innej szansy dotarcia do Polski niż walka u boku Armii Czerwonej. Wielu z nich na własnej skórze odczuło czym jest reżim komunistyczny. Mimo tego chęć ucieczki z nieludzkiej ziemi i możliwość powrotu z zesłania była dla nich wybawieniem. Alternatywą była śmierć spowodowana głodem, chłodem i katorżniczą pracą przymusową. Polecam książkę, w której zawarte są wspomnienia tych ludzi
- Bolesław Dańko, Nie zdążyli do Andersa, Londyn-Warszwa 1992
W próbach dyskusji z fanatykami wielokrotnie powoływałem się na tą cenną publikację. Niestety trudno oczekiwać od tych środowisk czytania wartościowej literatury. W sumie 4,7 mln Polaków nie przeczytało w 2015 roku ŻADNEJ książki. Odnoszę wrażenie, że wielu z nich uważa siebie za wielkich patriotów...

Przy okazji wspomnę kilka książek o historii Wojska Polskiego w ZSRR, które w lipcu 1944 roku zostało przekształcone w Wojsko Polskie
-  Dominik Czapgio (red.) Berlingowcy. Żołnierze tragiczni, Warszawa 2015,
- Edward Kosopath-Pawłowski, Chwała i zdrada. Wojsko Polskie na Wschodzie 1943-1945, Warszawa 2010, 
- Kamil Anduła, 1. Warszawska Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte, Warszawa 2015. 

Są to pozycje dość trudne w odbiorze dla osób nie mających pojęcia o historii, niemniej zachęcam do sięgnięcia do nich i zobaczenia czym naprawdę były polskojęzyczne formacje Armii Czerwonej. Takie haniebne i pogardliwe określenia dla oddziałów Wojska Polskiego pojawiają się wśród niektórych osób. Dziwne, że jeszcze nikt nie nazwał żołnierzy 2. Korpusu Polskiego polskojęzycznymi formacjami armii brytyjskiej.

Znacznie łatwiejsza w odbiorze jest monografia:
- Kacper Śledziński, Tankiści. Prawdziwa historia Czterech Pancernych i psa, Kraków 2014,  
Ale też odnoszę wrażenie, że może okazać się zbyt trudna dla pokolenia antykomunistów, którzy obudzili się 25 lat po powstaniu III RP.
Wiele lat temu w okresie zwanym PRL również segregowano żołnierzy na lepszych i gorszych. Ofiarą tej polityki historycznej padali żołnierze AK i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Marginalizowano ich wysiłek bojowy na rzecz innych formacji. Z partyjnymi sloganami na ustach usuwano pamiątki tamtych walk. Przykładami są:
- niszczyciel czołgów Hetzer o nazwie Chwat, który brał udział w Powstaniu Warszawskim,
- samoloty myśliwskie Spitfire z Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

Powodem ich zezłomowania była chęć usunięcia niewygodnej dla ówczesnych władz historii oręża polskiego. Dziwnym trafem po kilkudziesięciu latach kolejna grupa chce siłą usuwać obiekty związane z trudną historią Polski. Wówczas na usługach partii byli dyżurni historycy gotowi w każdej chwili umniejszyć zasługi niektórych formacji wojskowych i podważyć ich polskość. Zupełnie jakbym przyglądał się pewnym historykom opluwającym i szkalującym pamięć o  żołnierzach 1. BPanc. i innych oddziałów Wojska Polskiego. Wiem jedno, że oni również wylądują na należnym im miejscu czyli na śmietniku historii. Jak wspaniale i przejmująco śpiewał Edmund Fetting:

Za dzień, za dwa,
za noc, za trzy,
choć nie dziś.
Za noc, za dzień
doczekasz się
wstanie świt.


Każdorazowe wspomnienie o żołnierzach Wojska Polskiego powoduje momentalny krzyk ich przeciwników jakie to zbrodnie popełniali, czynnie umacniali system itp. Oczywiście zaraz wyciągana jest kwestia walki z podziemiem niepodległościowym po zakończeniu wojny. Zapomina się o tym, że żołnierze próbowali ustabilizować sytuację wewnętrzną Polski żeby miliony obywateli mogły rozpocząć odbudowę kraju. Zapewnić im kruche bezpieczeństwo w powojennej Polsce.
Warto dodać, że 1. BPanc. czynnie uczestniczyła w tworzeniu struktur Milicji Obywatelskiej w Gdańsku. W końcu ktoś musiał zmierzyć się z polskimi szabrownikami i rosyjskimi maruderami. Nie wspominając o usuwaniu min i niewybuchów na terenie Polski.
 
Czołg z Alei Zwycięstwa jest symbolem trudnej historii Polski. Żołnierze 1. BPanc. i pozostałych oddziałów Wojska Polskiego którzy przebijali się do Polski walcząc w bitwach z armią niemiecką. Żołnierze Wehrmachtu i Waffen SS nie byli niedojdami rzucającymi karabin na widok czołgu. Potrafili skutecznie walczyć z przeważającymi siłami rosyjskimi i polskimi. 1. BPanc. mimo fatalnego dowodzenia i częstych braków zaopatrzenia spełniła swój żołnierski obowiązek. Zachowali się jak trzeba. Tak samo jak zapomniani żołnierze spod Lenino, Wału Pomorskiego, Kołobrzegu i Borujska. Za walkę o Polskę należy im się miejsce w historii oręża polskiego. Tak samo szacunek społeczeństwa. 

Gdynia została wyzwolona przez formacje z orłem piastowskim na rogatywce a nie z ryngrafem z Matką Boską czy generała Andersa na białym koniu. Historii nie da się zmienić bo coś nam nie odpowiada. Można nią manipulować, cenzurować, fałszować i ukrywać pewne fakty, ale prawda obroni się sama.

Cześć i Chwała Bohaterom!!!

0 komentarze:

Prześlij komentarz