niedziela, 1 grudnia 2019

Podniesienie bandery na ORP Ślązak

28 listopada 2019 roku w Porcie Wojennym odbyła się uroczystość pierwszego podniesienia bandery na ORP Ślązak. Zakończyło to wieloletnią historię budowy tego okrętu.
Przyszły ORP Ślązak i ORP Gen. T. Kościuszko na Oksywiu.

Historia MW RP na jednym ujęciu. Brakuje jeszcze ORP Kaszub do tego zestawienia.
ORP Błyskawica też znalazła się na Oksywiu.


Salut armatni z okazji 101 rocznicy utworzenia MW RP. Oprócz tego na rufie okrętu znalazł się element nagłośnienia uroczystości. Można postawić pytanie czy obecność tego muzealnego okrętu była konieczna? Prace konserwacyjne możliwe są do wykonania na Skwerze Kościuszki.


Odczytanie rozkazu o przyjęciu ORP Ślązak do służby.
Bandera i proporzec MW.





Dowódca ORP Ślązak kmdr ppor. Sebastian Kała odbiera banderę z rąk szefa MON Mariusza Błaszczaka.









Mariusz Błaszczak ogłaszający, że trwają negocjacje ze Szwecją odnośnie pozyskania rozwiązania pomostowego dla dywizjonu Okrętów Podwodnych czyli dwóch okrętów typu A17/Södermanland: HSwMS Södermanland i HMwMS Östergötland.

Pierwsze ujęcie z uroczystości czyli szczegółowa kontrola osobista ze strony ochrony ministra Mariusza Błaszczaka. Trochę to uwłaczające ze strony służby, która nie potrafi bezpiecznie przewieźć polityka z punktu A do B. Szczególnie, że impreza odbywała się na zamkniętym terenie wojskowym gdzie aby się dostać trzeba było przejść proces akredytacji lub też mieć przepustkę do Portu Wojennego lub zaproszenie.

sobota, 30 listopada 2019

Marynarka Wojenna RP - kilka gorzkich słów na 101 rocznicę

W zeszłym roku na 100 lecie MW RP przygotowałem sto moich najlepszych ujęć sprzętu należącego do polskich sił morskich.

Na 101 rocznicę skupiłem się na trochę mniej ładniejszych widokach czyli flocie, która nieustannie jest w remoncie i modernizacji. Nie warto milczeć w pewnych sprawach bo jeżeli MW RP już praktycznie zatonęła to może warto zastanowić się co do tego doprowadziło? I uprzedzając odpowiedzi to nie jest wina polityka z nielubianej partii czy redaktora z nielubianego portalu. To efekt wieloletnich zaniedbań ze strony polityków, urzędników MON oraz samych marynarzy, którzy mieli wielkie mocarstwowe plany. Dodałbym jeszcze moją edukacyjną branżę bo patrząc na niektóre decyzje widać, że decydenci raczej nie uczęszczali zbyt często na Historię czy Ekonomię.

Kolejny remont fregaty rakietowej. Jednostki tymczasowe a w ostateczności docelowe bo wszystkie programy okrętowe stały się nieaktualne.

Tak naprawdę ostatnim dużym (klasy niszczyciel, fregata) okrętem zbudowanym według polskich potrzeb był niszczyciel ORP Błyskawica. Na upartego możemy jeszcze do tego dodać jednostki przekazane w okresie II Wojny Światowej przez Royal Navy. Od 1946 roku to było już tylko czekanie co sojusznikowi było zbędne. 

W późniejszych latach duże okręty były tylko chwilowe aż w końcu pojawią się nowe jednostki. Już za chwilę bo za 10 lat będzie coś nowego i odpowiadającego współczesnemu polu walki na morzu. Ale to nigdy nie nastąpiło bo przecież był okręt więc po co nowy? Pyknie się jakąś modernizację albo wizualizację i wszystko będzie wspaniale i pięknie. Ile to było koncepcji odnośnie naszych OHP. Pamiętam jak w gablocie na pokładzie ORP Gen. T. Kościuszko był plakat korwety Gawron z podpisem 273 po modernizacji . Gawron nigdy nie powstał a 273 nie doczekał się modernizacji. Ale spokojnie znowu się przedłuży służbę dwóch fregat do roku 2030 a w międzyczasie wymyśli się kolejny program i nowe super hiper jednostki. Akurat do emeryturki i kolejnych wpisów na TT czy w katalogu reklamowym dla zmyłki nazywanym prasą branżową. Wielkie słowa, tysiące znaków a rzeczywistość rodem z lat dziewięćdziesiątych (i to przy dobrych wiatrach).

A może znowu znajdzie się jakieś pomostowe rozwiązanie z cyklu - [WPISZ DOWOLNĄ NARODOWOŚĆ] płakał jak sprzedawał? Oczywiście gdyby nowy Wielki Brat (odsyłam do rozmowy z filmu "Karbala") miał w swojej ofercie fregaty nagle znalazłyby się pieniądze i szybki zakup bez przetargu i powiewająca flaga USA w tle. Niestety MW ma pecha. No chyba, że LCS z pierwszej serii produkcyjnej dla najlepszego sojusznika?




ORP Orzeł czyli najnowocześniejszy polski okręt podwodny. Od lat w remoncie i bez pełnej sprawności bojowej. Prawdopodobnie nigdy nie uda się jej odzyskać ze względu na brak części zamiennych. Oczywiście po co było w poprzednich latach zapewnić sobie niezbędne elementy kiedy to Rosja sprzedawała wszystko co popadnie? A już nie daj Boże ustalić z Federacją Rosyjską kwestie spłaty części długów z okresu PRL przez dostawy części zamiennych.

Tragiczny przykład MiG-ów jasno pokazuje czym jest eksploatacja sprzętu bez wsparcia producenta i dorabianie części u pana Janusza w zakładzie. W sumie jak dwudziestedziewiąte wróciły to i może Orła w końcu doprowadzą do pełnej sprawności dzięki częściom przemyconym przez Ukraińców?


ORP Bielik w remoncie. Kobbeny też były rozwiązaniem pomostowym (tak jak niemal wszystkie okręty podwodne po 1945 roku) i miały zapewnić szkolenie kadr pod przyszłe nowe jednostki. Przez pierwszy okres służby skutecznie to robiły i nawet udało się zaliczyć misje na Morzu Śródziemnym. Upływ czasu był dla tych okrętów nieubłagany i stopniowo zaczęto ograniczać wyjścia na morze oraz mile morskie przebyte pod wodą. Nowe okręty nie nadeszły i nie nadejdą.

28 XI 2019 roku ogłoszono, że pozyskamy kolejny pomostowy okręt podwodny ze Szwecji. No cóż znowu nie wyciągnęliśmy wniosków i szwedzkie okręty dołączą do jednego szeregu z jednostkami rodem z ZSRR i Norwegii. Pomostowe - docelowe.
Okręty rakietowe proj. 660. W trudnych latach dziewięćdziesiątych udało się zakupić trzy kadłuby i jakoś wprowadzić do służby. Oczywiście bez systemów przeciwokrętowych, które miały trafić za chwilę. Ta chwila trwała dość długo i w końcu powstał 660M.

W rozmowie z załogą jednej jednostki wyszła kwestia, że okręt prawie pół swojej służby w MW spędził na modernizacjach i stoczniach. Teraz znowu pojawia się wizja kolejnej wielkiej modernizacji 660M. Jeśli wejdzie w życie to niebieskie żurawie w stoczni Peene-Werft w Wołogoszczy zazielenią się z zazdrości. Natomiast starsi panowie z NRD uronią łzę, że ich dzieło nadal jest w służbie z nowymi efektorami i sensorami. Wszystko ku chwale Zjednoczonej Floty Bałtyckiej Układu Warszawskiego. O ile owa modernizacje zostanie zrealizowana bo historia uczy, że nic nie jest pewne. Zabraknie pieniędzy na rakietki i samolociki z USA to trzeba będzie komuś odebrać budżetowy pieniążek. Poza tym jak działa i zapewnia etaty to nie trzeba nic zmieniać.

Tarantula oczekująca na swój los. Przez wiele lat wycofane okręty straszyły widokiem (oraz stanem podwodnej części kadłuba) i zasłaniały widok oficerom z budynku 3. FO.
Obecnie straszą w Naucie i czekają ponoć na dostarczenie na Ukrainę.
ORP Mewa czekająca na decyzję o wycofaniu (które nastąpi 3. XII 2019). Okręty, które już nie będą prowadziły działań na morzu nadal są trzymane w strukturach MW RP i generują koszty. Nieważne ile, ważne, że pieniądze budżetowe są marnowane w imię szkolenia kadr i utrzymywania zdolności. 
Siedemnaście trałowców bazowych? Stać nas. Zamiast wycofywać najbardziej zużyte jednostki wolimy je gruntownie zmodernizować. Za kilka lat zrobi się kolejną i tak dociągnie się do maksymalnego okresu użytkowania tych okrętów. Do końca 2019 roku zamierzano spisać ze stanu sześć jednostek ponieważ osiągnęły docelowy czas służby czyli 32 lata. Oczywiście nic takiego obecnie nie jest nawet w planach i piękna tabelka z zaplanowanym docelowym okresem służby jest tylko ciekawym dokumentem dla historyka.



Holowniki mimo, że całkiem młode jak na standardy MW zostaną wkrótce zastąpione przez nowe jednostki.

ORP Piast w remoncie od 2015 roku. W tym czasie zadania ratownicze wypełniał ORP Lech więc  można sobie pozwolić tylko na jedną dużą jednostkę zdolną do działań ratowniczych na morzu.
ORP Wodnik - wygląda jakby szedł na złomowanie ale to kolejny remont.


Okręty hydrograficzne i rozpoznawcze również często można spotkać w trójmiejskich stoczniach.


ORP Kontradmirał Xawery Czernicki - okręt, który przez przypadek został częścią MW RP a po modernizacji został jednym z najbardziej zapracowanych jednostek w składzie polskiej floty. Bez strefowej opl i bajerów rodem z XXI wieku skutecznie i tanio zapewnia obecność w siłach NATO.
Okręty transportowo-minowe proj. 767 w XXI wieku są już archaiczne. Na upartego można znaleźć dla nich zastosowanie w specyficznych warunkach tylko czy pięć okrętów nawiązujących do koncepcji rodem z II WŚ jest nam niezbędnych? Będziemy robić desant pod Kaliningradem? Czy może minować Zatokę Gdańską? W ostatnich latach bardzo często przebywały w trójmiejskich stoczniach przechodząc kolejne remonty.



Poławiacz torped K-8 Kormoran podczas prób stoczniowych w 2019 roku. Jednostka ma wspomagać strzelania torpedowe (których jest jak na lekarstwo) okrętów nawodnych i podwodnych. Przyszłe holowniki proj. B 860 mają mieć funkcję poławiania torped więc w takim razie po co remont leciwego (ale pięknego) Kormorana?

W lotnictwie morskim nadal dramat. Mi-14 dożywają swoich dni i mają być zastąpione przez AW-101. Anakondy przeszły remont i modernizację do jednolitego standardu, ale to i tak doraźne działanie. O SH-2G nie warto wspominać bo eksploatacja bez wsparcia producenta jest bardzo problematyczna. O ile brak maszyn ZOP można przeboleć to w przypadku SAR i większej katastrofy morskiej na Bałtyku może dojść do tragedii i blamażu Polski jako państwa morskiego. Ale najwidoczniej politykom to nie przeszkadza bo od lat kwestia dużych maszyn SAR jest marginalizowana i nikt nie podjął praktycznie żadnych większych starań żeby to zmienić. Po raz kolejny wielkie słowa a po kilku latach brak efektów. I tak od obietnicy do obietnicy. 


A jak wygląda przyszłość MW RP? Taka realna a nie w bajeczkach serwowanych przez polityków czy nawiedzonych lobbystów. Póki co sprawnie idą dwa programy czyli budowy niszczycieli min oraz holowników. Choć można postawić pytanie po co te programy? Kormoran nie bierze udziału w neutralizacji min morskich w Świnoujściu bo to zadanie wykonuje ORP Flaming. A holowniki raczej nie są potrzebne bo co mają holować? Ale kasa wydana, nowe jednostki zastąpią starsze w proporcjach 1:1 i wszyscy szczęśliwi.

Zupełnym kuriozum jest budowanie za ciężkie pieniądze nowego systemu artyleryjskiego dla Kormoranów. Oczywiście jako potężne państwo morskie stworzyliśmy system oparty na armacie dla PZA Loara, który trafi na pokłady kilkunastu okrętów w kraju i na świecie. Tylko po co jak podobne rozwiązania można zwyczajnie kupić. Torpedy i systemy artyleryjskie powyżej 76 mm też zaczniemy tworzyć żeby utrzymać zdolności przemysłu? Żeby pokazać światu, że Polak potrafi? Boso ale w ostrogach?
Modernizacja MW RP czyli holowniki i niszczyciel min. Kiedy nawet biedne państwa budują lub kupują nowe jednostki bojowe w Polsce skupiono się na zapewnieniu zdolności holowania i niszczenia min morskich. Jak jednostka bojowa to tylko używana i minimum 20 letnia żeby nie daj Boże coś nowszego bo to zburzy koncepcje wieloletniego planowania i tradycję starych okrętów w polskiej służbie.

Biedna i bosa II RP potrafiła KUPIĆ nowe okręty a pierwszy okresie istnienia MW RP został wykorzystany na szkolenie kadr na używanych jednostkach, które potem zasiliły pokłady NOWYCH kontrtorpedowców. Natomiast bogata i europejska III RP i jej elity zupełnie nie radzą sobie z morzem.
Ciągle nie potrafię zrozumieć, że potrzebujemy aż sześciu holowników.
Przyszły ORP Ślązak czyli idealny przykład jak nie prowadzić programu morskiego. Po latach gehenny udało się przeprowadzić próby morskie oraz podnieść banderę. Miną jeszcze lata zanim jednostka będzie nadawała się do czegoś konkretnego. Ale osobiście nie wierzę, że uda się przeprowadzić jakąś głębszą modernizację i doposażenie w najbliższej dekadzie. Okręt będzie chodził tak jak kiedyś okręty rakietowe proj. 660 czy ORP Kaszub. Ciągle odsyłam do historii polskiej MW bo tam są scenariusze jakie czekają ten okręt. Niestety mało kto czyta publikacje dotyczące przeszłości bo ani to ciekawe ani nie ma nic o super hiper rakietkach i antenkach, których potencjalna obecność doprowadzi do samo zatopienia Floty Bałtyckiej i masowego rzucania kwitami przez sowieckich matrosów.
Podczas wizyty na USS Gravely przyszły ORP Ślązak wracał z kolejnego etapu prób morskich. kontradmirał Edward Cashman z politowaniem obserwował najnowocześniejszy polski okręt. A ja moim russian english tłumaczyłem hiszpańskim marynarzom, że ten okręt powstawał 18 lat a nie 8 i nie ma żadnych rakiet poza przenośnymi przeciwlotniczymi zdolnymi co najwyżej trafić drona albo He-111.

28. XI 2019 roku ORP Ślązak po raz pierwszy podniósł banderę MW RP i to jest maksymalne osiągnięcie do jakiego jest zdolne państwo polskie w dziedzinie budowy okrętów.  Prawie dwadzieścia lat żeby wyprodukować duży ścigacz artyleryjski lub kanonierkę... To jest tak żenujące, że przekracza nawet wygórowane polskie standardy. O modernizacjach też można zapomnieć bo pełno innych wydatków. No chyba, że znowu trzeba będzie dokapitalizować polski przemysł.

Ślązak pewnie następne lata spędzi w stoczni zanim rozpocznie prawdziwą służbę w MW RP. Wówczas może programy jak Kormoran, Holownik i Ratownik zostaną doprowadzone do końca a pozostałe okręty rodem z PRL będą dogorywać przy nabrzeżach. 

Wszystko przy aplauzie polityków i niestety oficerów floty, którzy nie mają spójnej wizji rozwoju. Najważniejsze żeby swoich zadowolić i zdobyć etaty na kolejne lata. Przyjdzie inna władza to się zmieni koncepcję albo sprzeda jakąś bajeczkę o super używce na 10 lat. Nie ma nikogo odważnego, który powie, że to koniec i przez następne lata będziemy tylko wycofywać a nie wprowadzać do służby. Lepiej przedłużać agonię kolejnymi używkami i łudzić marynarzy wizją zmian. Ci wszyscy służący w MW RP nie są niczemu winni. Są tylko świadkami upadku polskiej floty... Wszystko dzięki wielu idiotycznym decyzjom na przestrzeni lat oraz całkowitemu odpuszczeniu spraw morskich przez Najjaśniejszą RP.